Zdał prawo jazdy i otrzymał kontrakt z angielską wytwórnią muzyczną. To wszystko jednego dnia. Cieszę się jego szczęściem, ale jednocześnie zdałam sobie sprawę, że są na tym świecie osoby, które nie tylko mówią o tym co chcą zrobić i czego pragną dokonać, ale także realizują swoje postanowienia oraz marzenia. Czy ja to robię?
Po pierwsze, wcale nie mam większych marzeń - standardowy obraz przyszlości: przytulny domek, mąż i stabilna praca.
Tak bardzo chciałam się dostać na studia, te studia, tak bardzo chciałam się uczyć języka hiszpańskiego, ale teraz ogarniają mnie duże wątpliwości - czy to rzeczywiście TO?
Zauważyłam, że ci, których nieustatnie zadręczałam pytaniem "Co chcesz robić w przyszłości?", a oni nie znali odpowiedzi, teraz są usatysfakcjonowani swoim życiem, swoimi studiami. Ja natomiast, osoba, która mniej więcej od trzech lat myślała, że wie czego chce, jaką chce osiągnąć karierę, jestem... rozczarowana.
Rozczarowana, zrezygnowana, pełna wątpliwości... to nie jest TO co mnie "jara".